To co dzieje się za oknem, nie napawa optymizmem. Zapewne przeskok ze śnieżnej zimy w lejący się z nieba żar nie będzie należał do najprzyjemniejszych...
Powoli już pakujemy się. Kilka dni temu wyrobiliśmy wizy do Tajlandii. Właściwie, była to zwykła formalność. Wystarczyło złożyć podanie wraz ze zdjęciami i przyjść za dwa dni. Mamy dwa miesiące na wojaże po Tajlandii :)
Oprócz tego, śledzimy na bieżąco doniesienia z Tajlandii. A dzieje się tam sporo. W rządzie kryzys, manifestanci z PAD (Stowarzyszenie Ludowe Dla Demokracji) zajęli budynek parlamentu wyrzucając premiera i całą jego świtę. Premier uznał to za znak, że trzeba postawić nowy budynek, żeby mieli gdzie rządzić... Z kolei na granicy z Kambodżą kilka tygodni temu wyleciało w powietrze dwóch tajskich żołnierzy. Tereny te do niedawna były zaminowane, a miny pochodziły jeszcze z czasów Khmerskich. Sytuacja więc mogłaby być uznana za przypadek, gdyby nie to, że mina na którą nadepnęli Tajowie pochodziła z 2008 roku. Na domiar złego, chodzą słuchy, że była produkcji rosyjskiej. Tak przynajmniej opisywał mi w mailu Panuwat, który mieszka 30 km od Pravihan, prowincji o którą toczy się spór już od dłuższego czasu i twierdzi, że zdarza mu się słyszeć czasami wystrzały...
5 grudnia urodziny świętować będzie król (od 1946 roku!) Tajlandii Bhumibol Adulyadej. A my razem z nim :) . Ponoć w głównych wieczornych obchodach uczestniczą tłumy i jest bardzo kolorowo. Trzeba będzie to sprawdzić...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
troche zazdroszcze bardzo
a te laski co widziales na zdjeciach z obchodów to w 50% kolesieeeeeeee
Prześlij komentarz